Krótka Historia Powstania Wsi Doły.

Wieś powstała w 1217 roku, a założycielem był niejaki Smilo. On bowiem otrzymał prawo założenia osady-wsi "na surowym korzeniu", zorganizował zespół ludzi, którzy ten teren mieli zagospodarować. Teren zasiedlony otrzymywał nazwę od nazwiska, a częściej od imienia zasadźcy, przeprowadzającego zasiedlenie. Doły według dokumentów zostały nazwane Smilońska Wola - "Smilonis Libertas". Nazwa ta pochodzi od kasztelana wojnickiego, właściciela tych ziem, Smilona. Za jego czasów mogli osiedlić się tu pierwsi osadnicy. Mieszkańcy pochodzący z Wojnicza osiedlili się więc wzdłuż Złockiego Potoku na początku XIII wieku. Stąd więc nie tylko Doły, ale i sąsiednie wioski leżące nad Złockim Potokiem były zamieszkane przez wiele lat przed oficjalną lokacją tych wsi. Porąbka Uszewska wraz z Dołami, Łoniową, Łysą Górą i Jaworskiem tworzyły od początku swego istnienia integralną całość. W XVIII wieku miejscowość posiadała swoją pieczęć, co świadczyło o tym, że we wsi istniał samorząd . Pieczęć ukazuje drwala z siekierą, stojącego przy drzewie. Napis brzmiał "Gromada Dołów 1785". W czasie rabacji galicyjskiej w 1846 roku chłopi z Dołów rozgromili tamtejszy dwór. W Dołach był folwark, który na przełomie XIX i XX wieku wykupił baron okocimski Jan Gotz. Do czasów ostatniej wojny we wsi mieszkały dwie rodziny żydowskie: Kreiswirt oraz Glasner. Dołowscy Zydzi trudnili się handlem cieląt, drobiu i skórek. Ich handel wyróżniał się tym, że zawsze można było coś utargować, czyli kupić taniej niż cena wyjściowa, oraz dostać na "bórg", czyli na kredyt. Ale przy spłacaniu kredytu Żyd pobierał procent "za wygodzenie". Na początku XX wieku w Dołach znajdowała się kurna chata, w której mieszkał "Jantek". Był to bardzo pobożny staruszek . Na nogach zamiast butów miał szmaty skrępowane sznurkami. Na ramionach dziurawy łachman, który kiedyś był paltem, a na głowie starą poszarpaną baranicę. U szyi wisiała duża torba-worek i ogromny różaniec, którego paciorki były wyciosane z drewna i miały wielkość włoskiego orzecha. Po kilku latach odkąd się osiedlił w Dołach zmarła mu żona. Ludzie proponowali mu pomoc jednak on odmawiał . Jantek był po prostu wędrującym żebrakiem, który nie chciał niczyjej pomocy. Mieszkał w trudnych warunkach. Jego chata wyglądała okropnie. Wchodząc do środka wpadało się w dołek. Wewnątrz izby stało wyrko zasłane łachmanami. Na środku izby, zamiast pieca, leżało kilka cegieł zastępujących piec, a raczej było to palenisko. Okna zasłaniała sieć pajęczyn nie usuwanych od dawna, toteż wewnątrz izby panował półmrok. Jednak z czasem ludzie przyzwyczaili się do widoku "Antka" i jego chaty. Po wojnie, od ognia czy naftowej lampy zajęły się walające się śmieci lub słoma i błyskawicznie, nim ktokolwiek z dość dalekich sąsiadów zdążył się zorientować, pożar strawił dom wraz z Jantkiem . Ciekawostką jest także informacja, że w Dołach zdarzały się przypadki długowieczności : 115 lat przeżyła pani Regina Grzyb, zmarła w 1807 r. , a natomiast pan Jan Hebda przeżył 107 lat - zmarł w 1800r.

Herb wsi Doły


Copyright (c) 2006 Gurgul Marcin